sobota, 5 kwietnia 2014

Obojętność

Wcześniej kiedy ojciec przestawał się odzywać to strasznie to przeżywałam. Kiedy nagle nic nie mówił chciałam się schować albo najlepiej wrzeszczeć na niego. A teraz jest inaczej. Od dwóch tygodni się do mnie nie odzywa, na początku robił mi wyrzuty i kiedy ich słuchałam to miałam wyjebane. To on widzi problemy tam gdzie ich nie ma. Jest zły za nieistotne rzeczy i wszędzie widzi gdzieś podstęp. Ja rozumiem, że dostał od życia po dupie, ale to nie znaczy, że ma wszystko widzieć w czarnych barwach... Jak tak mi wypominał różne rzeczy, to sobie myślałam: okej, chcesz się tak zachowywać to zachowuj. Ja nie mam zamiaru się starać i robić rzeczy które cie zadowolą, a sprawią, że ja będę cierpieć. Czasem mam wrażenie, że zachowuje się jak dziecko. Ciągle ma urażoną dumę i kiedy ma okazje to to okazuje. I nie patrzy czy mnie rani. A są momenty, że czuję się przez niego paskudnie. A najśmieszniejsze jest to, że potem płaczę wieczorem, w nocy, kiedy jestem sama. Niby chcę, żebym miała wyjebane, ale mimo wszystko się przejmuję. Boli mnie jego zachowanie, słowa. I płaczę. Użalam się nad sobą. Ale się powoli do tego przyzwyczajam.

niedziela, 22 grudnia 2013

Amatorskie pisarsktwo

No to ten... Nie jestem poetką, nie jestem nie wiadomo jak uzdolniona, ale kiedy piszę to mi to sprawia przyjemność. Można tak powiedzieć. Większą radość sprawia mi fakt, gdy ktoś to czyta i kiedy komuś się to podoba. Te moje zacne wypocinki. Nie wiem czy to co piszę jest dobre, ale liczy się to, że piszę, prawda? Lepiej coś robić niż siedzieć na dupie!!! Ale boję się, wstydzę pokazać to komuś kto zna mnie na prawdę. Kto zna mnie w prawdziwym życiu, a nie w internetach. Boję się, że komuś się to nie spodoba i że mnie wyśmieje. Może kiedyś powiem to komuś, wyjawię i pokarzę moją jakże amatorską twórczość, ale jednak twórczość. Mam nadzieję, że niebawem to nastąpi i że będzie to dobre. Chce być przede wszystkim z tego zadowolona.

niedziela, 10 listopada 2013

Nowy początek.

No i jest reaktywacja. Stary nowy elektroniczny pamiętnik. Już takowy utworzyłam, ale usunęłam. Nie che mi się tłumaczyć dlaczego, bo jest to najmniej istotne. Ważne, że wróciłam. Może bardziej się otworzę, przed sobą. Może mi to pomoże, bo czasami mam straszny natłok myśli i nie wyrabiam.
Nie wiem co się ze mną dzieje. Jednego dnia jest dobrze, nic nadzwyczajnego się nie dzieje, a drugiego wszystko mnie przerasta. Przytłacza i gnębi. Chce się gdzieś schować, ukryć i płakać. Po prostu. Z tęsknoty za ludźmi których kocham. Nie mogę przeboleć, że nie ma ich przy mnie. Że są tak daleko i że mogę ich spotkać tylko kilka razy w roku. To nie fair. Czasami się zastanawiam dlaczego mnie takie coś spotyka. Dla kogoś może to być nic ważnego. Ot rozbita rodzina. Ale dla mnie to dużo. Ciągle mam nadziej, że będzie inaczej, że wszystko będzie po staremu. Najgorsza jest ta cholerna nadzieja. Choć wiem, że nic nie wróci do starego porządku, to nadal się łudzę. I to jest najgorsze. Wiem, że inni mają gorzej, ale ja... sama nie wiem co mam o tym myśleć.
Cóż. Może ktoś będzie czytał moje wypociny, może ktoś akurat przypadkowo wpadnie i mu się spodoba. Nie wiem. Ale jeśli ktoś chce napisać, niech pisze. Przeczytam, odpisze. Pozdrawiam.