sobota, 5 kwietnia 2014
Obojętność
Wcześniej kiedy ojciec przestawał się odzywać to strasznie to przeżywałam. Kiedy nagle nic nie mówił chciałam się schować albo najlepiej wrzeszczeć na niego. A teraz jest inaczej. Od dwóch tygodni się do mnie nie odzywa, na początku robił mi wyrzuty i kiedy ich słuchałam to miałam wyjebane. To on widzi problemy tam gdzie ich nie ma. Jest zły za nieistotne rzeczy i wszędzie widzi gdzieś podstęp. Ja rozumiem, że dostał od życia po dupie, ale to nie znaczy, że ma wszystko widzieć w czarnych barwach... Jak tak mi wypominał różne rzeczy, to sobie myślałam: okej, chcesz się tak zachowywać to zachowuj. Ja nie mam zamiaru się starać i robić rzeczy które cie zadowolą, a sprawią, że ja będę cierpieć. Czasem mam wrażenie, że zachowuje się jak dziecko. Ciągle ma urażoną dumę i kiedy ma okazje to to okazuje. I nie patrzy czy mnie rani. A są momenty, że czuję się przez niego paskudnie. A najśmieszniejsze jest to, że potem płaczę wieczorem, w nocy, kiedy jestem sama. Niby chcę, żebym miała wyjebane, ale mimo wszystko się przejmuję. Boli mnie jego zachowanie, słowa. I płaczę. Użalam się nad sobą. Ale się powoli do tego przyzwyczajam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz