No i jest reaktywacja. Stary nowy elektroniczny pamiętnik. Już takowy utworzyłam, ale usunęłam. Nie che mi się tłumaczyć dlaczego, bo jest to najmniej istotne. Ważne, że wróciłam. Może bardziej się otworzę, przed sobą. Może mi to pomoże, bo czasami mam straszny natłok myśli i nie wyrabiam.
Nie wiem co się ze mną dzieje. Jednego dnia jest dobrze, nic nadzwyczajnego się nie dzieje, a drugiego wszystko mnie przerasta. Przytłacza i gnębi. Chce się gdzieś schować, ukryć i płakać. Po prostu. Z tęsknoty za ludźmi których kocham. Nie mogę przeboleć, że nie ma ich przy mnie. Że są tak daleko i że mogę ich spotkać tylko kilka razy w roku. To nie fair. Czasami się zastanawiam dlaczego mnie takie coś spotyka. Dla kogoś może to być nic ważnego. Ot rozbita rodzina. Ale dla mnie to dużo. Ciągle mam nadziej, że będzie inaczej, że wszystko będzie po staremu. Najgorsza jest ta cholerna nadzieja. Choć wiem, że nic nie wróci do starego porządku, to nadal się łudzę. I to jest najgorsze. Wiem, że inni mają gorzej, ale ja... sama nie wiem co mam o tym myśleć.
Cóż. Może ktoś będzie czytał moje wypociny, może ktoś akurat przypadkowo wpadnie i mu się spodoba. Nie wiem. Ale jeśli ktoś chce napisać, niech pisze. Przeczytam, odpisze. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz